Moje poranki są wciąż takie same. Często spóźniam się do szkoły i nie znoszę się uczyć. Tak też było i dzisiaj. Obudzona przez mamę popędziłam na pierwszą lekcję, w jednej ręce trzymając teczkę a w drugiej moje śniadanie do szkoły.
Dzień minął jak zwykle. Na szczęście nie dostałam żadnej jedynki, dzięki temu, że Ami pomogła mi nauczyć się do kilku sprawdzianów. Po lekcjach,dziewczyny zostały na zajęciach klubowych a ja mogłam wyjść ze szkoły, bo mój Klub Mangi odwołał dzisiejsze spotkanie. Postanowiłam to wykorzystać i udałam się do Mamoru. Nie spotkaliśmy się od paru tygodni. Mówił mi, że ma coraz więcej pracy, bo przybyło mu przedmiotów i szuka też pracy. Nie sądziłam, że to go aż tak pochłonie. Miałam przez chwilę obawy, że to może być podobna sytuacja, jak wtedy, gdy przybyła Galaxia. Ale Motoki zapewniał mnie, że widzą się codziennie na zajęciach. Gdy znalazłam się pod jego blokiem, zadzwoniłam do jego mieszkania. Niestety, nikt nie odpowiadał. Zrobiło mi się przykro. Wróciłam do domu. Gdy podeszłam do drzwi, w skrzynce pocztowej znalazłam kilka ulotek i jakąś wiadomość do mnie. Może to od Mamorka? Schowałam ją do teczki i weszłam do domu.
- Mamo, wróciłam!- zawołałam, zdejmując buty.
- Witaj kochanie- przywitała się mama, wychodząc z kuchni- zaraz będzie obiad.
- Super- odpowiedziałam i skierowałam swoje kroki do mojego pokoju, by zdjąć mundurek.
- Czemu jesteś taka smutna?- spytała mama- coś się stało w szkole?
- Zaraz porozmawiamy, tylko się przebiorę- odpowiedziałam i lekko się uśmiechnęłam. Mama wróciła do siebie a ja przebrałam się w luźne ubrania. Natychmiast zajęłam się listem. Pismo nie należało do Mamoru, nie było też charakterystycznego rysunku maski i cylindra, które zawsze dorysowuje. Może to od krewnych? Albo przyjaciół? Gdy otworzyłam kopertę i przeczytałam treść listu, przestraszyłam się. Wielkimi, czarnymi literami ktoś napisał "ZOSTAW ENDYMIONA, BO SKOŃCZYSZ JAK WTEDY!!!". Skąd ktoś wiedział o Endymionie i gdzie mieszkam? Chyba szykuje się nowa walka. Oczywiście nie miałam zamiaru zerwać z Mamorkiem, bo go kocham najmocniej na świecie. Schowałam wszystko do szuflady i zeszłam na dół.
- Przygotowałam dzisiaj Sukiyaki- oznajmiła mama- pomożesz mi nakryć do stołu?
- Oczywiście- zgodziłam się i zajęłam się rozkładaniem wszystkich naczyń.
- To powiesz mi, co się stało?- spytała mama- od jakiegoś czasu chodzisz trochę przygaszona a dzisiaj wróciłaś wyjątkowo smutna- ona to zawsze wychwyci moje złe samopoczucie. Była jedyną osobą spoza świata Senshi, z którą mogłam porozmawiać o moich problemach natury czysto kobiecej.
- Mamoru nie odzywa się do mnie od dłuższego czasu- wyjaśniłam- byłam u niego dzisiaj pod blokiem, ale nie spotkałam go. Nie wiem, co się dzieje.
- Mówiłaś, że jest zajęty studiami i szukaniem pracy- zauważyła mama- a wiesz, że on studiuje trudny kierunek a szukanie pracy jest dla niego utrudnione, bo musi pogodzić naukę i pracę.
- Wiem- zgodziłam się- ale mi wystarczy nawet jeden telefon, krótka rozmowa. żeby spytał, jak się czuję, co u mnie...
- Rozumiem, co masz na myśli. Jak twój ojciec zaczynał pracę w gazecie, to też nie mieliśmy dla siebie czasu. Bardzo dużo pracował, wracał późno i wychodził wcześnie. Dopiero kiedy zaszłam w ciążę, to przystopował i zajmował się mną a potem i tobą.
- Nie mogę mieć jeszcze dziecka, jestem w szkole i nie czuję się gotowa- stwierdziłam.
- Nie o to chodzi- zaśmiała się mama- po prostu musisz zrobić coś, co sprawi, że zwróci na to uwagę. Napisz do niego list czy coś.
- W sumie dobry pomysł- uśmiechnęłam się- dzięki mamo.
- Nie ma za co, kochanie. Jesteś moją córką, a każda mama powinna pomagać dzieciom.
Wkrótce dołączył do nas tata i Shingo. Tata przyznał mamie rację, co do zwrócenia jego uwagi na ten problem. Ja myślałam wciąż o tajemniczej wiadomości, którą otrzymałam dzisiaj. Może ten ktoś, kto to przysłał, ma coś wspólnego z brakiem odpowiedzi od Mamorka?
Wieczorem zadzwoniłam do Mamoru i w końcu udało mi się usłyszeć jego głos.
- Halo?
- Cześć Mamo-chan. Tu Usako- przywitałam się.
- Usako!- chyba się ucieszył- miałem do ciebie zadzwonić w najbliższym czasie. Co u ciebie?
- Wszystko w porządku- odpowiedziałam- a jak u ciebie? Znalazłeś pracę?
- Za namową Motokiego zacząłem udzielać korepetycji z fizyki. Nikt nie chciał mnie przyjąć na godziny popołudniowe.
- O, to bardzo dobry pomysł- pochwaliłam go- będzie możliwość spotkania się?
- Wiesz...- zmienił ton- wkrótce zbliża się sesja i praktycznie nie będę miał czasu nawet na sen. Ale obiecuję, że jak się to skończy, to pierwsze co zrobię, to się z tobą spotkam.
- Rozumiem- trochę mnie to rozczarowało, ale nie dałam po sobie tego poznać- będę czekać.
- Kocham cię- powiedział- niedługo się zobaczymy.
Ta rozmowa jednocześnie mnie ucieszyła, ale też zasmuciła. W końcu usłyszałam jego głos w słuchawce, jednak nie udało nam się umówić na najbliższe spotkanie. Stwierdziłam, że lepsze to niż nic.
- Usagi!- zawołała mnie mama. Zbiegłam na dół. Mama stała przy schodach i trzymała w ręku torebkę- czy mogłabyś pójść do sklepu i kupić coś do picia? Może być nawet Cola czy inny, słodki napój.
- Dobrze- zgodziłam się i zaczęłam zakładać buty. Powiedziałam mamie o rozmowie z Mamorkiem.
- No widzisz?- uśmiechnęła się- zawsze udaje się znaleźć jakieś pozytywy.
Kupiłam parę słodkich napoi i herbatę. Na wycieraczce znalazłam kolejny list adresowany do mnie. Przestraszyłam się, ale wzięłam go. Oddałam zakupy i resztę pieniędzy mamie, po czym poszłam do pokoju i otworzyłam kopertę. Wiadomość brzmiała: "JESTEŚ GŁUPSZA NIŻ SĄDZIŁAM. POWTARZAM, ZOSTAW ENDYMIONA, ALBO CI POMOGĘ!!!" O co tutaj chodzi? Czemu mam zostawić Mamorka?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz