Umówiłam się z dziewczynami na spotkanie w świątyni. Musiałam wyjaśnić tą sprawę. Zabrałam te dwa listy, by pokazać dziewczynom.
Gdy przybyłam, wszystkie już były.
- Cześć- przywitałam się.
- Witaj Bunny, wchodź- odpowiedziała Rei i wpuściła mnie do środka.
- O czym chciałaś porozmawiać?- spytała Ami. Położyłam na stoliku listy.
- Wczoraj dostałam dwa, dziwne listy, w których ktoś każe mi zostawić Mamoru. Co dziwniejsze, ktoś wie, kim naprawdę jest i używa jego dawnego imienia. Nie wiem, co mam o tym sądzić...- dziewczyny uważnie obejrzały kopertę i kartki.
- Najgorsze jest to, że to nie są jakieś głupie żarty- stwierdziła Luna- bo jeśli ktoś zna prawdziwą tożsamość Mamoru, tym samym Usagi, to nie może to być ktoś z otoczenia.
- Tym samym możemy uznać, że to jakiś wróg- dodał Artemis.
- Ale kto?- spytałam.
- Beryl nie, bo zginęła- zaczęła wyliczać Minako- Nehellenia stała się dobra... Rybie Oko prowadzi inne życie...
- A skąd ty pamiętasz wszystkich zakochanych w Mamoru?- zdziwiła się Makoto.
- Jako wojowniczka miłości zawsze pamiętam takie rzeczy- odpowiedziała Minako i zaśmiała się.
- Może to coś takiego, jak wtedy, gdy Mamoru miał te koszmary od Króla Endymiona?- zaproponowała Rei.
- Ale dlaczego miałby to robić? Przecież to nie było nawet pismo Mamoru, a tym samym Króla Endymiona!- zauważyłam.
- Możemy poprosić Setsunę, by skontaktowała się z Kryształowym Tokio i spytać o to- zaproponowała Luna- ale ja również uważam, że Król Endymion nie miałby teraz powodu. Wtedy była zupełnie inna sytuacja.
- To może być ktoś związany z naszą przeszłością- stwierdziła Makoto- ale nie mogę sobie przypomnieć, kto oprócz Beryl i Czterech Generałów mógłby tego chcieć.
- Spróbuję poszukać w archiwach- powiedział Artemis. Powiedziałam też dziewczynom, jaki miałam problem z Mamoru i że rozmawiałam z nim wieczorem. Pocieszyły mnie, że wszystko będzie dobrze i że mnie nie zostawią.
Wracając do domu poczułam, że ktoś mnie obserwuje. Rozejrzałam się, ale niczego nie zauważyłam. Jednak uczucie pozostało. Zaczęłam się bać. Wciąż rozglądałam się, ale nikogo nie znalazłam. Gdy wróciłam do domu, znów znalazłam list. W tym samym momencie przybyła Luna.
- Artemis będzie szukał podejrzanych o te listy- powiedziała i spojrzała na kopertę- znowu?- kiwnęłam głową i otworzyłam.
- WIEM, KIM JESTEŚ I WKRÓTCE CIĘ ZNISZCZĘ. NIE MOŻESZ BYĆ Z ENDYMIONEM!!!- przeczytałam na głos- Luna, co ja mam robić?
- Zabierz go do pokoju- odpowiedziała- tam pomyślimy- zgodnie z poleceniem wzięłam list i zaniosłam go szybko do pokoju. Zaczynałam czuć strach. Ktoś znów zagrażał mi i Mamoru. Musiałam czekać na dalszy rozwój wydarzeń.
Następnego dnia ponownie spróbowałam dostać się do Mamoru. Tym razem poszły ze mną dziewczyny. Trzykrotnie zadzwoniłam, ale nikt nie odpowiadał.
- Może pójdziemy na jego uczelnię?- zaproponowała Mako.
- Dobry pomysł- pochwaliła Ami i skierowałyśmy się tam. Chyba przybyłyśmy za późno, bo korytarze i sale były opustoszałe.
- Nie martw się, Bunny- Minako objęła mnie ramieniem- zapewne jest na korepetycjach. Teraz go nie znajdziesz.
- Jakieś dziwne to wszystko- stwierdziła Rei- mam wrażenie, że coś jest nie w porządku.
- Co masz na myśli?- spytałam zdziwiona. Przeczucia Rei często się sprawdzają.
- Wyczuwam jakąś obcą energię- wyjaśniła- ale nie wiem dokładnie. Musiałabym sprawdzić w świątyni.
- Panienki kogoś szukają?- za nami pojawiła się wysoka dziewczyna w długiej sukience i czarnymi włosami do ramion.
- Właściwie...- Ami spojrzała na nas a potem na nią- szukamy Mamoru Chiby, on jest tutaj studentem.
- Ach, Mamoru!- uśmiechnęła się- znam go. On już skończył zajęcia i chyba na korepetycjach jest. Jesteście jego koleżankami?
- Ja jestem jego dziewczyną- odpowiedziałam- a one są koleżankami.
- Kojarzę cię, zapewne Usagi?- spytała. Zaskoczyło mnie to trochę, ale kiwnęłam głową, w końcu tak mam na imię. Dziewczyna uśmiechnęła się- Mamoru o tobie opowiada czasami. Jestem Hana Junko i studiuję razem z twoim chłopakiem- wyciągnęła dłoń w moją stronę.
- Usagi Tsukino- przedstawiłam się i uścisnęłam jej dłoń. Wyglądała przyjaźnie. Przedstawiłam jej też dziewczyny.
- Miło mi- stwierdziła i spojrzała na zegar wiszący na ścianie- przepraszam, ale spieszę się. Cześć- pomachała nam i szybkim krokiem odeszła od nas.
- Nie podoba mi się coś w niej- stwierdziła Rei.
- Na mnie zrobiła dobre wrażenie- powiedziała Minako i również spojrzała na ten zegar- słuchajcie, skoro jego tu nie ma, to możemy już iść.
- Racja- westchnęłam i opuściłyśmy uczelnię. Dziewczyny odprowadziły mnie pod dom i rozstałyśmy się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz